|
Żukowem do Krainy Lipeckiej
|
|||||||||||||||||||||||||
|
<<-- Powrót
We wtorek była mgła i lekka mżawka, ale nie przeszkodziło to grupie młodzieży z Gimnazjum w Czarnej przejść nowo otwartym odcinkiem ścieżki przyrodniczej „Żukowem do Krainy Lipeckiej”. 23 października 2012r. przetestowaliśmy trasę rozpoczynającą się pod cerkwią w Rabem, a kończącą się pod cerkwią w Żłobku. Klasa trzecia od rana dopytywała się, czy aby na pewno wyjście jest aktualne, bo wszyscy są gotowi i chętni mimo przeszkód związanych z pogodą. I tak pod opieką pana Andrzeja Rybskiego i pani Danuty Kornaga najpierw gminnymi samochodami dotarliśmy pod kościółek w Rabem, skąd wychodzi trasa. Zapoznani z przebiegiem ścieżki, długością trasy, czasem przemarszu i zasadami jakie będą obowiązywały, np. za co można otrzymać dodatkowe oceny z geografii, w dobrych nastrojach poszliśmy. Przed nami potok, następnie łąka, pierwsze małe wzniesienie no i pierwsze zejście. Naraz salwa śmiechu i ogólna wesołość, bo zdarzył się poślizg. Marta cała jak długa leży w błocie, a śmieje się z tego jakby wygrała los na loterii. Od tej pory humory były znakomite, nawet pytania zadawane przez Pana Andrzeja nie psuły nastroju. Wejście w las nastąpiło już niebawem i było to bardzo dobre rozwiązanie na ścieżce, ponieważ kontynuacja przejścia łąką była związana z mokrą trawą, przemoczonymi butami i ewentualnym zimnem. W lesie pięknie. Brązowe, żółte i czewonawe liście, cudny kobierzec pod nogami. Dzień wcześniej była fantastyczna pogoda i wtedy byłby jeszcze szelest opadłych liści, ale dzisiaj musieliśmy zadowolić się jedynie kolorami. Uroku dodawała mgła, która zwielokrotniała nastrój tajemniczości, dzikości i dodawała potęgi i tak potężnej przyrodzie. Co krok widać było ślady dzikich zwierząt, jeleni, dzików, a także udało się nam zaobserwować ślady wilka, co zostało upamiętnione na zdjęciu. W lesie dużo grzybów, najbardziej widoczne były wszechobecne opieńki i rzadziej rydze. Było tez trochę błota, które dawało się ominąć, ale któżby je obchodził szerokim łukiem, przecież to dodatkowa droga i wysiłek zbyteczny. Wszystko ma swoje prawa, więc i błoto pokazało, że nie daje za wygraną. Nie trzeba było długo czekać, jak Marta w swoich butach z gładką podeszwą znów się poślizgnęła. Jedna noga do tyłu, druga do przodu, a pod nią kałuża. Znowu dużo śmiechu i radości i tak aż do szczytu Żukowa. Na szczycie wspólna fotografia, odczytywanie informacji z tablicy i dalsza droga pomiędzy linią lasu, a wysokim ogrodzeniem prywatnej posesji. Choć wydawałoby się, że nie ma w tym nic ciekawego, to jednak zaskoczył nas widok pasącego się za ogrodzeniem bydła. Niewysokie krowy o potężnych rogach i bardzo długiej sierści. Takich w naturze jeszcze nie widzieliśmy. Uczniowie, którzy czasami chadzają tą drogą twierdzili, że z tego miejsca, czyli szczytu Żukowa, są przepiękne widoki na Bieszczady. Nam jednak pogoda poskąpiła tego widoku, choć wyobraźnia podpowiadała różne rozwiązania. Powoli zaczęliśmy schodzić do dołu. Spod kościółka w Żłobku znowu transport do szkoły, gdzie zakończyliśmy nasze wyjście. Ścieżka bardzo przyjemna, wręcz spacerowa. Dla osób nie zaprawionych w górskich wędrówkach doskonała. Niezbyt forsowana, z mnóstwem widoków i przyrodniczych atrakcji. Warta polecenia osobom, które nie przekonały się do górskich wypraw z powodu ich stopnia trudności. Na tej trasie można nie tylko zmierzyć się ze swoimi ograniczeniami i podbudować się, ale również można cieszyć się przyrodą, widokami, rozmową, przeżywać w ciszy i spokoju własne myśli. Polecam ją wszystkim, którzy jeszcze nie odważyli się na tego typu aktywny wypoczynek. Danuta Kornaga
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|
|





















